Zapisz się, by dostawać nowe artykuły na e-mail:
Informujemy, iż administratorem Pani/Pana danych osobowych jest PROLANG Sp. z o.o. z siedzibą we Wrocławiu; adres: ul. Ostrowskiego 9 lok. 211, 53-238 Wrocław, Spółka wpisana w Sądzie Rejonowym dla Wrocławia-Fabrycznej we Wrocławiu, VI Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod numerem KRS: 0000738905; NIP 894-313-04-47; z kapitałem zakładowym w wysokości 10 000,00 zł. Pani/Pana dane osobowe przetwarzane są wyłącznie w celu realizacji usługi szkoleniowej. Posiada Pan/Pani prawo dostępu do treści swoich danych osobowych oraz ich poprawienia, a podanie ich treści jest dobrowolne.
Nawiguj po artykule:
Na pierwszy rzut oka organizacja kursów językowych wydaje się banalnie prosta: należy ustalić zapotrzebowanie, wybrać dostawcę (o kryteriach wyboru pisaliśmy w tych dwóch artykułach: Jak wybrać dostawcę językowego? oraz Pytania do dostawcy usług językowych), zebrać uczestników, dopasować poziomy, uruchomić zajęcia i… gotowe.
W praktyce właśnie w tych pozornie prostych krokach kryje się najwięcej zagrożeń. Często to działy HR muszą później mierzyć się z konsekwencjami błędów, które na początku wydawały się drobiazgami, a w dłuższej perspektywie przekładają się na spadek motywacji uczestników, frustrację, a czasem nawet utratę budżetu.
Z naszego doświadczenia wynika również, że niektóre trudności w organizacji szkoleń wynikają z decyzji podejmowanych po stronie HR — najczęściej nie z braku kompetencji, lecz z niepełnej świadomości, jak cały proces przebiega i jakie skutki mogą mieć pewne, z pozoru drobne, wybory organizacyjne.
Przyjrzyjmy się zatem, gdzie może coś pójść nie tak, i jak temu zapobiegać.
1. Nierówny poziom uczestników zajęć
To jeden z najczęstszych problemów. Nie każdy ekspert HR ma narzędzia i doświadczenie, by właściwie ocenić poziom językowy pracowników. Nie każdy też zdaje sobie sprawę, jak kluczowy jest to element sukcesu całego przedsięwzięcia. Czasem testy poziomujące są zbyt ogólne, a decyzje o przydziale do grup zapadają „na oko” — bo komuś „wydaje się”, że dana osoba mówi płynnie, albo „lepiej żeby byli razem, bo pracują w jednym dziale”.
Problemem bywa też to, że niektórzy ulegają pokusie podziału ludzi na grupy tylko ze względu na dostępność godzinową danego pracownika, lub wrzucanie pracowników do “jednego worka” bo firma zaplanowała uruchomienie tylko 3 grup.
Efekt? Po kilku tygodniach zajęć jedna część grupy się nudzi, druga nie nadąża, a lektor zamiast uczyć — próbuje godzić dwa tempa pracy. To naprawdę najczęściej kończy się albo niezadowoleniem uczestników, albo rezygnacjami, albo prośbami o przesunięcie do innej, bardziej dopasowanej poziomem grupy.
Jak tego uniknąć: zawsze warto postawić na profesjonalną diagnozę językową, przeprowadzoną przez dostawcę szkolenia — najlepiej w formie testu pisemnego i krótkiej rozmowy ustnej. I zrobić wszystko, by przekonać decydentów, że lepszym rozwiązaniem jest zwiększenie liczby grup i dopasowanie poziomów do rzeczywistych umiejętności uczestników, niż łączenie na siłę osób o różnym poziomie zaawansowania.
2. Lektor „z łapanki”
To kolejny cichy sabotażysta jakości. Część dostawców zatrudnia lektorów doraźnie, często bez weryfikacji ich doświadczenia w pracy z dorosłymi lub w kontekście biznesowym. Czasem firmy ulegają pokusie zatrudnienia jednego lektora na zasadzie współpracy B2B (należy zaznaczyć, że nie zawsze jest to błędna decyzja), zamiast firmy, która dysponuje wieloma nazwiskami w bazie, co umożliwia dobranie lektora nie tylko pod poziom grupy, ale również pod oczekiwane preferencje osobowe, oraz zmianę lektora na innego w razie potrzeby.
Efekt? Zajęcia przypominają kurs akademicki albo lekcje szkolne, zamiast praktycznych warsztatów językowych. Niektórzy lektorzy nie znają nawet słownictwa biznesowego albo branżowego, aby odpowiednio pokierować procesem nabywania kolejnych umiejętności językowych. Uczestnicy nie widzą związku między lekcjami a codzienną komunikacją w pracy.
Dobry lektor to nie tylko osoba z dyplomem wyższej uczelni lub odpowiednim certyfikatem językowym. To partner, który:
- rozumie realia środowiska biznesowego,
- potrafi dopasować tempo i styl pracy do grupy,
- reaguje na potrzeby uczestników,
- potrafi motywować dorosłych uczących się po pracy.
Dobra praktyka: Profesjonalni dostawcy mają proces selekcji, onboardingu i monitoringu jakości pracy lektorów. Stawiają także na regularny rozwój metodyczny i merytoryczny swojej kadry. Jeśli zaś pojawi się jakikolwiek sygnał, że coś nie działa — reagują natychmiast, nawet po pierwszych zajęciach.
3. Brak stałego monitoringu satysfakcji
„Skoro nikt nie narzeka, to znaczy, że wszystko działa” — to bardzo kosztowny mit. Z jakiegoś powodu nawet doświadczeni specjaliści HR (lub dostawcy szkoleń) mogą popaść w iluzję, że brak informacji oznacza, że wszystko jest w porządku. A prawda jest taka, że brak systematycznego feedbacku od uczestników i menedżerów to prosta droga do utraty kontroli nad jakością szkoleń.
Jeśli nikt nie pyta uczestników o ich odczucia, nie analizuje postępów ani nie weryfikuje jakości zajęć – problemy wychodzą dopiero wtedy, gdy jest już za późno i gdy pojawiają się pierwsze rezygnacje lub HR dostaje informacje o porażająco niskiej frekwencji. Dlatego tak ważny jest regularny monitoring satysfakcji i jakości od samego startu programu, żeby wyłapywać nawet subtelne sygnały.
Dobre praktyki – doświadczony dostawca szkoleń powinien mieć ustalony proces oraz narzędzia badania satysfakcji oraz jakości zajęć w regularnych interwałach czasowych. Przykładowo, może on składać się z:
- krótkich ankiet po pierwszych zajęciach i po każdym semestrze,
- regularnych raportów z postępów (np. co 3 miesiące lub co semestr),
- możliwości anonimowego zgłaszania uwag,
- regularnych mini-spotkań HR – dostawca w celu omówienia wniosków.
4. Brak spójnego startu projektu i komunikacji
Organizacja szkoleń często przypomina maraton rozdrobnionych działań logistycznych: setki maili, wymiana terminów, zmiany grafików, przekazywanie zasad, umawianie lekcji próbnych, dawanie dostępu do materiałów dydaktycznych lub platformy szkoleniowej. Efektem może być zmęczenie zarówno po stronie działu HR jak i indywidualnych uczestników, jeśli proces ten nie przebiega sprawnie. Czasem zdarza się, że przy konflikcie dostępności – niektórzy rezygnują jeszcze przed rozpoczęciem zajęć.
Co pomaga:
- jasno zaplanowany harmonogram wdrożenia kursu,
- gotowy zestaw materiałów startowych (regulamin, FAQ, kontakt do koordynatora),
- jedna osoba po stronie dostawcy odpowiedzialna za całość komunikacji.
Profesjonalny dostawca potrafi tak poprowadzić ten etap, żeby HR nie musiał wysyłać ani jednego maila więcej niż to konieczne.
5. Reaktywne podejście
Jeśli dział HR dowiaduje się o problemach dopiero wtedy, gdy uczestnik zgłasza niezadowolenie, to znaczy, że cały proces szkoleniowy źle działa, czego efektem może być utrata zaufania do dostawcy lub wiary w sens kontynuowania programu. Doświadczony dostawca wie, w których punktach można oczekiwać trudności lub potencjalnych problemów, i stara im się zapobiegać, zanim jakakolwiek “bomba” wybuchnie. Gaszenie pożarów to nie jest sposób na zarządzanie jakimkolwiek procesem.
Proaktywne podejście to:
- stały kontakt z opiekunem programu po stronie dostawcy,
- regularny monitoring jakości zajęć i pracy lektorów,
- błyskawiczne reagowanie na jakiekolwiek sygnały o niezadowoleniu,
- wczesne reagowanie na spadki frekwencji lub motywacji,
- okresowe spotkania ewaluacyjne (HR + dostawca + lektorzy).
Jak można tego uniknąć?
W dobrze zaprojektowanym procesie szkoleniowym odpowiedzialność za te elementy nie spoczywa na dziale HR ani na menedżerach. Profesjonalny dostawca przejmuje na siebie całość operacji i kontroli jakości, w tym:
- diagnozuje poziomy uczestników (test + rozmowa),
- dobiera lektorów pod względem merytorycznym i osobowościowym,
- pilnuje jakości zajęć i raportuje postępy,
- regularnie bada satysfakcję uczestników,
- reaguje na najmniejsze sygnały niezadowolenia,
- usprawnia komunikację i eliminuje zbędne wątki administracyjne.
Dzięki temu po stronie klienta pozostaje tylko jedno zadanie: przekazać listę uczestników.
Tak właśnie działamy w Prolang. Ty przekazujesz listę, a resztą zajmujemy się my — tak, żeby szkolenia naprawdę działały, a nie generowały pracę.
Jeśli masz wrażenie, że zorganizowanie i utrzymanie jakości szkoleń językowych pochłania zbyt dużo czasu, to znak, że proces nie jest ułożony tak, jak mógłby być.
Z przyjemnością pokażemy Ci, jak może wyglądać współpraca, w której naprawdę nie musisz się niczym martwić.
👉 Umów spotkanie z nami – kontakt.